Nasze atuty
Za co cenią nas
uczniowie, rodzice, nauczyciele
18 maja wyruszyliśmy w nieznane… Końcowy etap podróży był dla nas niespodzianką. Musieliśmy wsiąść na prom, żeby dostać się na wyspę Uznam. Na niej oraz na wyspach Wolin i Karsibór położone jest Świnoujście. To jego zaludniona część, bo tak naprawdę miasto leży aż na 44 wyspach. Wieczorem poszliśmy powitać morze. Niektórzy widzieli Bałtyk po raz pierwszy. Długa i szeroka plaża na wszystkich zrobiła wrażenie. Nie macie pojęcia jak pięknie zachodzi tu słońce, widzieliśmy to na własne oczy. Obiektem codziennych westchnień stała się promenada z licznymi straganami pełnymi pamiątek. A na jej końcu, ukryty od wścibskich oczu, znajdował się całkiem fajny plac zabaw. Drugi był w parku niedaleko naszego ośrodka. Tam też uwielbialiśmy się bawić. Ten park założył niemiecki ogrodnik, a zadanie okazało się nadzwyczaj trudne. Podłoże przypominało plażę, warunki takie lubiły tylko trawy. Ogrodnik wykopał więc wielkie doły i do nich posadził nowe rośliny. Dziś Park Zdrojowy cieszy swoją urodą. Na plaży, zawsze o 20.00, należało się pokazać w polu widzenia kamery. Do tego telefoniczna rozmowa z bliskimi. Nasze mamy obserwowały wszystko – i jak biegamy, i jak się bijemy. Chyba nie dostrzegły niczego niepokojącego. Dużo wędrowaliśmy, wyjeżdżaliśmy na wycieczki, poznawaliśmy Świnoujście i jego okolice. Wszędzie nam się podobało. W Wolińskim Parku Narodowym widzieliśmy żubry i orły bieliki. Na wystawie pod tytułem „Zakochany Chopin” słuchaliśmy dawnych instrumentów ludowych. Woskowe figury jednych przestraszyły, innym wydawały się trochę dziwne. W Alei Gwiazd przykładaliśmy dłonie do odcisków dłoni artystów. Z mola
w Międzyzdrojach podziwialiśmy klifowe zbocza. Jeziorko Turkusowe z białą Piaskową Górą mieniło się w słońcu zielonymi odcieniami. Przywędrowaliśmy tutaj szlakiem prowadzącym od Wzgórza Zielonka. Stamtąd widać ogromny archipelag wysp i rozlewisko Świny. Świna jest cieśniną, podobnie jak Dziwna i Piana. To jedyne połączenie Zalewu Szczecińskiego z Zatoką Pomorską, czyli z morzem. Na polu golfowym uczyliśmy się grać w golfa. Widzieliśmy łódź zawieszoną w kościele, weszliśmy na najwyższą w Europie latarnię morską, przeszliśmy musztrę w Forcie Gerharda. W Muzeum Rybołówstwa Morskiego pływała żywa pirania. Płynęliśmy też statkiem. Było jeszcze wiele innych atrakcji.